|
Często aktualizowana baza dowcipów - strona 24 wstecz<< >>dalejZimą koło jeziora przechodzi harcerz. Mija wędkarza łowiącego w przerębli ryby, a po chwili słyszy wołanie: - Ratunku! Lód pękł! Topię się! Harcerz sam do siebie: - Po co krzyczysz?! Medal za ratowanie tonących już mam.
Dwaj jaskiniowcy spotykają się na polowaniu. - Słyszałem, że kupiłeś na targu młodego mamuta. - To prawda. - Ile waży? - Niedużo, kilo. Po dwóch tygodniach jaskiniowcy spotykają się znów. - Jak tam twój mamut? - W porządku. - A ile teraz waży? - kilo. - Przecież dwa tygodnie temu ważył pięćset! - Tak, ale wczoraj musiałem go wykastrować, bo dobierał się do wszystkich mamucic w okolicy.
W niedzielę wybieram się z teściową na targ staroci. - Tak ? A ile chcesz za nią dostać ?
Maz z zona ulegli bardzo powaznemu wypadkowi. Po kilkunastogodzinnnej operacji zony do meza wychodzi lekarz i mowi: - Prosze Pana, na poczatek dobra wiadomosc, zona operacje przezyla. Maz wyraza radosc. - No tak - mowi lekarz - ale, wie Pan, musze Pana poinformowac o paru sprawach. Otoz po pierwsze ta operacja nie jest jedyna, zona musi przejsc jeszcze bardzo powazny zabieg w klinice specjalistycznej, a tego nie refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia, koszt operacji to okolo - tysiecy zlotych. To nie wszystko, zona wymagac bedzie dlugotrwalej, w zasadzie dozywotniej rehabilitacji w bardzo specyficznych warunkach, nie musze dodawac, ze nie refunduje tego NFZ, koszt miesieczny to jakies PLN. No i ponadto zona jako inwalida wymagac bedzie specjalistycznego sprzetu i srodkow higienicznych, to kosztuje jakies - PLN miesiecznie, oczywiscie NFZ w zaden sposob w kosztach nie partycypuje. Zapada cisza. Wtem lekarz klepie meza w ramie i mowi: - Eee, zartowalem, zona nie przezyla....
- Wiecie czym się różni sex od klocków Lego? - Nie? To bawcie się dalej klockami.
Do gabinetu lekarza przychodzi jego kolega. Witają się radośnie. Lekarz prosi kolegę, żeby go na chwilę zastąpił, ponieważ musi wyjść. - Nie jestem lekarzem - mówi kolega. - Nie szkodzi poradzisz sobie - odpowiada lekarz i wychodzi. Do gabinetu wchodzi pacjent. - Mam potworny katar mówi. - Niech pan chwilę poczeka - prosi kolega lekarza. - Błagam, niech mi pan natychmiast pomoże...! Zrezygnowany kolega lekarza, wyciąga pierwszą z brzegu butelkę z lekarstwem i daje pacjentowi do wypicia. Ten wypija, dziękuje i wychodzi. Wraca lekarz. - Był ktoś? pyta. - Był facet z katarem... - Dałeś mu coś? - Owszem, to - pokazuje butelkę. - Ależ to jest rycyna, to nie na katar! - przeraża się lekarz. - Jak to nie na katar - dziwi się kolega - spójrz przez okno. Facet trzyma się płotu i boi się kichnąć.
Przychodzi kaszlący facet do lekarza. - Dużo pan pali, prawda? - pyta lekarz. - I co z tego? - Palenie skraca życie! - Bzdura. Starożytni Grecy nie znali tytoniu i wymarli co do jednego!
Mistrz w pchnięciu kulą do trenera: - Dziś muszę pokazać klasę... na trybunie siedzi moja teściowa. - Eee! Nie dorzucisz....
Ze szkolnego dzienniczka: - W czasie wyścigu międzyszkolnego umyślnie biegł wolno, by jak twierdzi zyskać na czasie.
Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, wszyscy mówią mi, że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki. - Ależ skąd, ja też lubię naleśniki - odpowiada lekarz. - Och, to ja pana bardzo zapraszam, mam cała szafę naleśników.
Komisja Edukacji Narodowej obejmowała wszystkie dziewczęta.
Starsze małżeństwo układa się do snu. Babcia mówi: - dziadek, otwórz okno, bo jest strasznie duszno. - to ty otworz ja nie mam sil. - dziadek, no, proszę cie! Dziadek się zdenerwował i rzucił drewniakiem wybijając szybę. Babcia zaciągnęła się świeżym powietrzem i zasnęła. Rano wstają a tam... szyba w regale wybita! kkarolina');
Miś zarządził w lesie, że każde zwierze ma mu przynosić mięso do jedzenia. W przeciwnym razie będzie je bił swoim wackiem. Przyszła kolej na zajączka. A co zajączek mogł przynieść misiowi? To co sam zjada, czyli sałatę. Miś zgodnie z założeniem zaczął bić zajączka wackiem. Bije go i bije. Na to zajączek w śmiech. Miś zdezorientowany bije jeszcze mocniej, ale zjączek jeszcze bardziej sie śmieje. Miś bije wiec z całej siły, ale zajączek ciagle sie śmieje. Miś nie wytrzymał i pyta zajączka: - Z czego sie tak śmiejesz? - Bo jeżyk przyniósł jabłuszko! Kotka');
Do chorób zawodowych zaliczamy: pylicę, gruźlicę i rzeżączkę.
-Tatusiu, czy jak byłeś mały to też dostawałeś lanie od swojego ojca? - Tak, dostawałem. - A czy dziadek też dostawał w skórę od swojego ojca? - Dostawał. - A czy ojciec pradziadka też Go bił? - No pewnie, ale dlaczego o to pytasz? - Bo chciałbym ustalić kto zaczął.
Na lekcji historii nauczycielka pyta Jasia: - Jasiu Kochany w którym roku było powstanie warszawskie?? - a skąd ja to mam niby wiedzieć, przecież nie żyłem w tych czasach:)
jaka jest najlepsza tesciowa? taka na metrow daleko i metry pod ziemia sara');
ja nazywa sie murzyn bez jaj? odp.czarny bez magdaleira');
|